1% KRS: 0000271846

Śpiewnik

HYMN ZHP

Wszystko, co nasze, Polsce oddamy!
W niej tylko życie – więc idziem żyć!
Świty się bielą – otwórzmy bramy!
Rozkaz wydany – wstań, w słońce idź!
Ramię pręż, słabość krusz
Ducha tęż, Ojczyźnie miłej służ
Na jej zew, w bój czy w trud
Pójdzie rad harcerzy polskich ród
Harcerzy polskich ród

MODLITWA

O Panie Boże, Ojcze nasz a d a
W opiece Swej nas miej E a
Harcerskich serc Ty drgnienia znasz
Nam pomóc zawsze chciej
Wszak Ciebie i Ojczyznę a
Miłując chcemy żyć E a
Harcerskim prawom życia, dnia a d e
Wiernymi zawsze być E a
O daj nam zdrowie dusz i ciał
Swym światłem zanurz noc
I daj nam hart tatrzańskich skał
I twórczą wzbudź w nas moc
Na szczytach górskich czy wśród łąk h e h
W dolinach bystrych rzek Fis h
Szukamy śladów Twoich rąk
By życie z Tobą wieść
Przed nami jest otwarty świat
Za nami tyle dróg
Choć wiele ścieżek kusi nas
Lecz dla nas tylko Bóg

RAMIĘ PRĘŻ

Na ścianie masz kolekcję swoich barwnych wspomnień D A e
Suszony kwiat, naszyjnik, wiersz i liść
Już tyle lat przypinasz szpilką na tej słomie
To wszystko, co cenniejsze jest niż skarb
Po środku sam generał Robert Baden-Powell
Rzeźbiony w drewnie lilijki smukły kształt
Jest krzyża znak i srebrny orzeł jest w koronie
A zaraz pod nim harcerskich dziesięć prawd
Ramię pręż, słabość krusz i nie zawiedź w potrzebie D A e h
Podaj swą pomocną dłoń tym, co liczą na ciebie
Zmieniaj świat, zawsze bądź sprawiedliwy i odważny
Śmiało zwalczaj wszelkie zło, niech twym bratem będzie każdy
I świeć przykładem świeć G A D+
I leć w przestworza leć
I nieś ze sobą wieść
Że być harcerzem chcesz
A gdy spyta cię ktoś, skąd ten krzyż na twej piersi
Z dumą odpowiesz mu – taki mają najdzielniejsi
Bo choć mało mam lat w tym harcerskim mundurze
Bogu, ludziom i Ojczyźnie na ich wieczną chwałę służę
I świeć przykładem świeć
I leć w przestworza leć
I nieś ze sobą wieść
Że być harcerzem chcesz

ZIELONY MUNDUR

Dawno minął czas twych dziecięcych zabaw G e C D
Z krótkich spodni już wyrósł każdy z nas
Chciałbyś jeszcze komuś zrobić jakiś kawał
Lecz coś ci podpowie: ile ty masz lat
Znów pewnie wysłuchasz zbyt długie kazanie
O zdrowiu, o książkach, pomyśleć strach
O piciu, paleniu i złym zachowaniu
Pomyślisz, posłuchasz i westchniesz tak:
Ach, jak chciałbym znów
Zielony mundur mieć
I plecak swój
Byłeś jeszcze zuchem, gdy dostałeś mundur
Trochę później plecak, minął czasu szmat
Patrzysz w kącie szafy, cóż to, ale heca
To twój stary mundur, obraz tamtych lat
Gdy szedłeś przed siebie ze swoim plecakiem
Twą drogę wyznaczał kolorowy szlak
Z przygodą, z piosenką i z czapką na bakier
Odkrywałeś ciągle jakiś nowy świat
Ach, jak chciałbym…
Nie ma na co czekać, nie ma co rozważać
Po co dłużej zwlekać, jaki problem masz
Ty wciąż jesteś młody, to świat się postarzał
Zrozumiesz to wtedy, gdy zatrzymasz czas
I pójdziesz przed siebie ze swoim plecakiem
Twą drogę wyznaczy kolorowy szlak
Z przygodą, z piosenką i z czapką na bakier
Odkrywał wciąż będziesz jakiś nowy świat
Więc dzisiaj znów
Zielony mundur włóż
a ramię plecak swój i z nami chodź

PRZYJACIELE

Tam dokąd chciałem już niedojdę
Szkoda zdzierać nóg
Już wędrówki naszej wspólnej
Nadchodzi kres
Wy pójdziecie inną drogą
Zostawicie mnie
Odejdziecie sam zostanę
Na rozstaju dróg
ref. Hej przyjaciele , zostańcie ze mną
Przecież wszystko to co miałem oddałem wam
Hej przyjaciele , choć chwile jedną
Znowu w życiu mi nie wyszło i znowu jestem sam

Znów spóźniłem się na pociąg
I odjechał już
Tylko jego mglisty koniec
Zamajaczył mi
Stoję smutny na peronie
Z tą walizką jedną , drugą
Tak jak człowiek który zgubił
Do domu swego klucz

Tam dokąd chciałem już nie dojdę
Szkoda zdzierać nóg
Już wędrówki naszej wspólnej
Nadchodzi kres
Wy pójdziecie inną drogą zostawicie mnie
Zamazanych drogowskazów
Nie odczytam już

MARCO POLO

Nasz Marco Polo to dzielny ship e G D e
Największe fale brał e G
W Australii będąc widziałem go C e G D
Gdy w porcie przy kei stal e D e
I urzekł mnie tak urodą swą
Że zaciągnąłem się
I powiał wiatr w dali zniknął lad
Mój dom i Australii brzeg

Marco Polo w królewskich liniach był e D C H7 e D e
Marco Polo tysiące przebył mil e D C H7 e D e
Na jednej z wysp za korali sznur
Tubylec złoto dał
I poszli wszyscy w ten dziki kraj
Bo złoto mieć każdy chciał
I wielkie szczęście spotkało tych
Co wyszli na ten brzeg
Bo pełne złota ładownie są
I każdy bogaczem jest
Marco Polo …
W powrotnej drodze tak szalał sztorm
Ze drzazgi poszły z rej
A statek wciąż burta wodę brał
Do dna było coraz mniej…
Ładunek cały trza było nam
Do morza wrzucić tu
Do lądu dojść i biedakiem być
Ratować choć żywot swój
Marco Polo …

ŚMIAŁY HARPUNIK
a e a e
Nasz Diament prawie gotów już, w cieśninach nie ma kry
a e d e a
Na klei piękne panny stoją, w ich oczach błyszczą łzy
Kapitan w niebo wlepia wzrok, ruszamy lada dzień
Płyniemy tam, gdzie słońca blask nie mąci nocy cień a G a
A więc krzycz: o ho! G a
Odwagę w sercu miej d
Wielorybów cielska groźne są a G a
Lecz dostaniemy je
Ej panno powiedz po co łzy, nic nie zatrzyma mnie,
Bo prędzej w wodach kwiat zakwitnie niż wycofam się.
No nie płacz mała, wrócę tu, nasz los nie taki zły,
Bo da dukatów wór za tran i wielorybie kły.
A więc krzycz…

Na deku stary wąchał wiatr, lunetę w ręku miał,
Na łodziach co zwisały już z harpunem każdy stał
I dmucha tu i dmucha tam, ogromne stado w krąg
Harpuny, wiosła, liny brać! I ciągnij brachu ciąg a G a
I dla wieloryba już G a
Ostatni to dzień d
Bo śmiały harpunnik a G a
Uderza weń

PRZECHYŁY

Pierwszy raz przy pełnym takielunku e D e e
Biorę ster i trzymam kurs na wiatr e D e e
I jest jak przy pierwszym pocałunku a H7 e e
W ustach sól, gorącej wody smak. a H7 e e

O, ho, ho! Przechyły i przechyły! a H7 e e
O, ho, ho! Za falą fala mknie. a H7 e e
O, ho, ho! Trzymajcie się dziewczyny. a H7 e e
Ale wiatr, ósemka chyba dmie. a H7 e e

Zwrot przez sztag, o keję zaraz zrobię
Słyszę jak kapitan cicho klnie.
Gubię wiatr i zamiast w niego dziobem
To on mnie od tyłu, kumple w śmiech.

Hej! Ty tam, za burtę wychylony
Tu naprawdę się nie ma z czego śmiać
Cicho siedź i lepiej proś Neptuna
Żeby coś nie spadło ci na kark.

Krople mgły w tęczowym kropel pyle.
Tańczy jacht po deskach spływa dzień.
Jutro znów wypłynę, bo odkryłem
Morze, noc, żeglarską starą pieśń.

BRATNIE SŁOWO

Bratnie słowo sobie dajem
Że pomagać będziem wzajem
Druh druhowi, druhnie druh
Hasło znaj: Czuj duch!

W smutkach, troskach i zmartwieniach
W dni pogody i w dni cienia
W dzień, czy w ciemną noc
Przyjaźń da nam moc.

Bacz, by słowo sobie dane
Było zawsze dotrzymane
Druh-druhowi, druhnie-druh
Hasło znaj: Czuj duch!

PIEŚŃ POŻEGNALNA

Ogniska już dogasa blask D h e A C G
Braterski splećmy krąg D D7 G C C7 F
W wieczornej ciszy, w świetle gwiazd D h e A C d
Ostatni uścisk rąk h e D F G C
Kto raz przyjaźni poznał moc
Nie będzie trwonić słów
Przy innym ogniu, w inną noc
Do zobaczenia znów
Nie zgaśnie tej przyjaźni żar
Co połączyła nas
Nie pozwolimy, by ją starł
Nieubłagany czas
Kto raz przyjaźni…

SZARA LILIJKA

Gdy zakochasz się w szarej lilijce
i w świetlanym harcerskim krzyżu
kiedy olśni cię blask ogniska
jedną radę ci dam

ref.
Załóż mundur i przypnij lilijkę
czapkę na bakier włóż
w szeregu stań wśród harcerzy
i razem z nimi w świat rusz

Razem z nimi będziesz wędrował
przez bezkresne, beskidzkie szczyty
poczujesz zapach lasów świerkowych
które powiedzą ci tak

Gdy po latach będziesz wspominał
dawne dzieje w harcerskiej drużynie
swemu dziecku co dorastać zaczyna
jedną radę mu dasz

SZARE SZEREGI

Gdzie wichry wojny nosił czas a d
Tam zza rogów stu G a
Stoi harcerzy szara brać a d
I flaga biało-czerwona E a
Szare Szeregu, Szare Szeregi a d G a
W szarych mundurkach harcerska brać a d E a
Nie straszny im ni wojny huk
Ni strzał zza rogów stu
Stoi harcerzy szara brać
I flaga biało-czerwona
Szare Szeregi…
Chwycił butelkę pełną benzyny
Wybiegł na drogę z nią
Krzyknął do swoich „Czuwaj chłopaki”
I zginął za biało-czerwoną
Szare Szeregi…

BIESZCZADZKI TRAKT

Kiedy nadejdzie czas wabi nas ognia blask
na polanie gdzie króluje zły
Gwiezdny pył w ogniu tym,
Łzy wyciśnie nam dym,
tańczą iskry z gwiazdami a my:
Ref.: Śpiewajmy wszyscy w ten radosny czas,
Śpiewajmy razem, ilu jest tu nas.
Choć lata młode szybko miną wiemy,
że: nie starzejemy się!

W lesie, gdzie licho śpi
ma przygoda swe drzwi.
Chodźmy tam, gdzie na ścianie lasu lśnią
oczy sów, wilcze kły,
rykiem powietrze drży,
tylko gwiazdy przyjazne dziś są.

Dorzuć do ognia drew,
w górę niech płynie śpiew.
Wiatr poniesie go w wilgotny świat.
Każdy z nas o tym wie,
znowu spotkamy się,
a połączy nas bieszczadzki trakt.

JESIEŃ IDZIE

Raz staruszek spacerując w lesie
Ujrzał listek przywiędły i blady
I pomyślał – znowu idzie jesień
Jesień idzie – nie ma na to rady
I podreptał do chaty po dróżce
I powiedział stanąwszy pod chatą
Swojej żonie, tak samo staruszce
Jesień idzie – nie ma rady na to
A staruszka zmartwiła się szczerze
Zamachała rękami obiema
Musisz zacząć chodzić w pulowerze
Jesień idzie – rady na to nie ma
Może zrobić się zimno już jutro
Lub pojutrze, a może za tydzień
Trzeba będzie wyjąć z kufra futro
Nie ma rady – jesień, jesień idzie
A był sierpień, pogoda prześliczna
Wszystko w złocie trwało i w zieleni
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
O mającej nastąpić jesieni
Ale cóż, oni żyli najdłużej
Mieli swoje staruszkowie zasady
I wiedzieli, że wcześniej, czy później
Jesień przyjdzie – nie ma na to rady

PO SEZONIE

Złotym kobiercem wymoszczone góry,
Jesień w doliny zeszła dziś nad ranem.
Buki czerwienią zabarwiły chmury
Z latem się złotym właśnie pożegnałem.

We wtorek w schronisku po sezonie.
W doliny wczoraj zszedł ostatni gość.
Za oknem plucha, i kubek parzy w dłonie
I tej herbaty i tych gór mam dość.

Szaruga niebo powoli zasnuwa,
Wiatr już gałęzie potrząsał z liści.
Pod wiatr, pod górę znowu sam zasuwam
Może w schronisku spotkam kogoś z bliskich

Ludzie tak wiele spraw muszą załatwić,
A czas sobie płynie wolno panta rei.
Do siebie tylko już nie umiem trafić,
Kochać to więcej z siebie dać, czy mniej.

ŻEGLUJ, ŻEGLUJ

Żegluj, żegluj tam, gdzie Nowa Szkocja, C e a F G
Żegluj, żegluj, gdzie wstaje nowy dzien. C e a F G C
Głos Nowej Szkocji nam przynosi wiatr, C e a
To zapowiedź nowych dni. F C a
Znowu woła do nas rykiem fal. F C G a
Tam znajdziecie nowy świat. F C G
Znów dumny brzeg będzie witał nas, C e a
Majestatem groźnych skał, F C a
Każdy dzien. tu świtem przywita nas, F C G a
Coraz bliższym stanie się, F C a
Twoim własnym domem stanie się. F G C
Żegluj…
Atlantyk bije fala w stromy brzeg,
Wściekle ryczy pośród skał.
W górze dzikich ptaków słychać śpiew,
Głos ich płynie z wiatrem w dal.
Tam bujnej trawy się kołysze łan
I strumyków cichy szept.
W mej pamięci zawsze będzie trwał.
Już niedługo powiem wam,
Już niedługo wszystkim powiem wam…
Żegluj…

GDZIE TA KEJA ?

Gdyby ktoś przyszedł i powiedział stary czy masz czas a G a
Potrzebuje do załogi jakąś nowa twarz C G C
Amazonka, Wielka rafa, oceany trzy C7 d
Rejs na całość rok, dwa lata – to powiedziałbym a E a

Gdzie ta keja, przy niej ten jacht a E a
Gdzie ta koja wymarzona w snach C G C
Gdzie te wszystkie sznurki od tych szmat g A7 d
Gdzie ta brama na szeroki świat. a E a
Gdzie ta keja, przy niej ten jacht
Gdzie ta koja wymarzona w snach
W każdej chwili płynę w taki rejs
Tylko gdzie to jest, gdzie to jest?

Gdzieś na dnie wielkiej szafy leży ostry nóż
Stare dżinsy wystrzępione impregnuje kurz
W kompasie igła zardzewiała, lecz kierunek znam
Biorę wór na plecy i przed siebie gnam.

Przeszły lata zapyziałe, rzęsa zarósł staw
A na przystani czółno stało – kolorowy paw
Zaokrągliły się marzenia, wyjałowiał step
Lecz dalej marzy o załodze ten samotny łeb.

POŻEGNANIE LIVERPOOLU

Żegnaj nam dostojny, stary porcie C C7 F C
Rzeko Mersey żegnaj nam. C G7
Zaciągnąłem się na rejs do Kalifornii, C F C
Byłem tam już niejeden raz. . C G7 C

A wiec żegnaj już, kochana ma! G7 F C
Za chwile wypłyniemy w długi rejs. C G7
Ile miesięcy cię nie będę widział nie wiem sam, C C7 F C
Lecz pamiętać zawsze będę cię. C G7 C

Zaciągnąłem się na herbaciany kliper,
Dobry statek, choć sławę ma zła.
A ze kapitanem jest tam stary Burgess,
Pływającym piekłem wszyscy go zwą.

Z kapitanem tym płynę już nie pierwszy raz,
Znamy się od wielu, wielu lat.
Jeśliś dobrym żeglarzem – rade sobie dasz,
Jeśli nie – ktoś cholernie wpadł.

Żegnaj nam dostojny, stary porcie,
Rzeko Mersey żegnaj nam,
Wypływamy już na rejs do Kalifornii,
Gdy wrócimy – opowiemy wam.